Opieka naprzemienna

Grażyna Tomanek        15 maja 2016        Komentarze (0)

Wspólne sprawowanie władzy rodzicielskiej, plan wychowawczy, opieka naprzemienna – każde z tych pojęć ma odmienne znaczenie i nie mogą być używane zamiennie, dlatego postaram się wyjaśnić na czym polegają różnice między nimi.

Wspólne sprawowanie władzy rodzicielskiej  to stosunkowa nowość wprowadzona w sierpniu 2015r., nie pozbawia ani nie ogranicza żadnemu z rodziców władzy rodzicielskiej. Rodzice powinni wspólnie decydować o sprawach związanych z wychowaniem dziecka. Powierzając władzę rodzicielską obojgu rodzicom sąd ustala miejsce zamieszkania dziecka  u jednego z nich oraz reguluje kontakty.

Nadal stosowane jest rozwiązanie polegające na powierzeniu władzy rodzicielskiej jednemu z rodziców z jednoczesnym ograniczeniem władzy drugiemu do prawa współdecydowania o istotnych sprawach dziecka.To ostatnie rozwiązanie znajdzie zastosowanie gdy jeden z rodziców nie bierze (z różnych względów) na co dzień udziału w wychowaniu dziecka lub skonfliktowanie rodziców jest tak duże, że ich porozumienie nie jest możliwe. Rodzic, któremu władzę ograniczono nadal ma prawo decydowania m.in. o takich sprawach jak wybór szkoły (jeśli to nie jest szkoła rejonowa), wybór sposobu leczenia, wyjazd za granicę, wyrobienie paszportu.

Plan wychowawczy czyli pisemne porozumienie rodziców o sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywaniu kontaktów z dzieckiem.Prawo nie przewiduje szczególnej formy ani wzoru jakim porozumienie miałoby odpowiadać. Plan wychowawczy powinien regulować najważniejsze kwestie związane ze sprawowaniem opieki nad dzieckiem: miejsce zamieszkania, częstotliwość kontaktów, wysokość alimentów. Pisemne porozumienie może regulować również inne kwestie, które rodzice uznają za istotne. Często plan powstaje we współpracy z adwokatem lub mediatorem ale może też być efektem samodzielnej pracy rodziców.

Jeżeli rodzice decydują się na sprawowanie opieki naprzemiennej, plan wychowawczy powinien określać zasady sprawowania tej opieki, szczególnie okres, jaki dziecko będzie spędzało u każdego z nich.

Opieka naprzemienna – opieka sprawowana przez rodziców, którzy tak postanowili w stworzonym przez siebie planie wychowawczym w sytuacji gdy władza rodzicielska przysługuje każdemu z nich (żaden z rodziców nie ma ograniczonej władzy rodzicielskiej). Niestety, próżno szukać definicji opieki naprzemiennej w kodeksie rodzinnym. Ustawodawca dopuszcza stosowanie opieki naprzemiennej, ale nie definiuje jej podstawowych zasad. Moim zdaniem jest możliwa wyłącznie w przypadku pisemnego porozumienia rodziców i nie może być ,,narzucona” wyrokiem sądu, gdy jeden z rodziców nie wyraża zgody na taki sposób wychowywania dziecka.

Brak konkretnych uregulowań doprowadził do sytuacji, w której opieka naprzemienna jest często mylona ze wspólnym sprawowaniem władzy rodzicielskiej, a to nie jest to samo.

Czy mogę się rozwieść gdy mieszkamy razem?

Grażyna Tomanek        04 maja 2016        Komentarze (0)

Oczywiście, że tak, ale…

czy musicie mieć osobne, rachunki bankowe, półki w lodówce; czy rachunki powinniście opłacać po połowie?

W sytuacji gdy każde z Was ma swoje dochody, istnieje przynajmniej teoretyczna możliwość, że da się wprowadzić pewną rozdzielność w ponoszeniu kosztów związanych z utrzymaniem mieszkania, dzieci a pewnie i spłatą kredytu.

Gorzej, gdy nie pracujesz i zdana/y jesteś na łaskę i niełaskę współmałżonka.Trudno znaleźć wówczas jednoznaczną odpowiedź na pytanie, jak takie życie ,,osobno choć razem” powinno wyglądać, aby spełnić wymóg prowadzenia oddzielnego gospodarstwa.

Jeżeli mąż opłaca wszystkie rachunki i zostawia Ci jakąś kwotę na wyżywienie, której wysokość ustalił samowolnie-nie sposób mówić o wspólnym podejmowaniu decyzji finansowych.

Jeżeli nie dostajesz żadnych pieniędzy i w desperacji ,,podbierasz” jego rzeczy z lodówki, to raczej nie prowadzicie wspólnego gospodarstwa, prawda?

Pamiętaj, że pewne zachowania, mogą być różnie oceniane w zależności od pozostałych okoliczności sprawy. Przepisy często posługują się niejasnym kryterium ,,szczególnych okoliczności”, które pozwalają różnie interpretować Wasze relacje.

,,Prowadzenie wspólnego gospodarstwa” oznacza, że relacje ekonomiczne uwzględniają w równym stopniu interesy każdego z małżonków, a więc każde z nich ma wpływ na to jak te relacje wyglądają, na co przeznaczają pieniądze, ile wydają na życie, a ile oszczędzają. Wspólne gospodarstwo to jak wspólne przedsiębiorstwo, którym zarządzacie jako wspólnicy. Jeżeli korzystasz z pieniędzy męża, bo nie masz własnych, a gotujesz obiady z obawy przed agresją, to jesteś ofiarą przemocy, a nie ,,wspólnikiem”.

Twoim zadaniem będzie natomiast wykazać przed sądem, że byłaś do tego zmuszona ,,szczególnymi okolicznościami sprawy”.

500 plus a opieka naprzemienna

Grażyna Tomanek        14 marca 2016        Komentarze (1)

Wiedziona ciekawością i nieufna wobec plotek ogłaszanych przez tabloidy zapoznałam się z tekstem ustawy ,,500 plus”.

Warto było (poszerzanie wiedzy zawsze jest przecież opłacalne), bo natrafiłam na rozwiązanie, które uznałam za co najmniej zaskakujące.

Ustawodawca nie pozostał ślepy ani głuchy na potrzeby rodziców, którzy wychowują dzieci w systemie tzw. opieki naprzemiennej. Dostrzegł, że model ten może rodzić spór o to, któremu z nich przysługuje świadczenie  wychowawcze i pospieszył z rozwiązaniem i tymże rozwiązaniem bardzo mnie zaskoczył.

Ustawa preferuje osobniki silniejsze! (w tym miejscu przydałby się podkład Krystyny Czubówny…)

W przypadku walki o zasiłek, osobnik ten powinien jednak w głównej mierze być… szybki!

Zgodnie z przepisem art. 22 Ustawy z dnia 17 lutego 2016 roku, w przypadku gdy rodzice sprawują władzę naprzemiennie, świadczenie zostanie przyznane temu, który pierwszy złoży wniosek!

Jeśli drugi z rodziców również wystąpi z wnioskiem (nie daj Boże w innej gminie, bo wtedy przepływ informacji może być wolniejszy…) organ zarządzi wyjaśnienie sprawy. Wyjaśnienie to po ludzku mówiąc wywiad środowiskowy. No dobrze, a jeżeli z wywiadu będzie wynikało, że dziecko mieszka raz u mamy raz u taty, co wtedy? Szczerze mówiąc nie znalazłam w ustawie odpowiedzi na to pytanie. Może odpowiedź gdzieś jest ale się przede mną ukryła?

Na wszelki wypadek, nie traćcie jednak czasu na analizowanie ustawy, tylko zakładajcie trampki i do biegu start!

Kto pierwszy ten lepszy 🙂

Zrzeczenie się alimentów

Grażyna Tomanek        06 marca 2016        Komentarze (0)

,,Czy można w czasie rozwodu z nie orzekaniem o winie zrobić zapis, że żadna ze stron nie będzie chciała alimentów na siebie po rozwodzie?  Dziecko mamy pełnoletnie”.

Takie pytanie zadał mi jeden z Czytelników, podobne zadają mi moi Klienci.

Sprawa, wydaje się prosta: nie mamy dzieci ani wzajemnych pretensji do siebie, chcemy się rozstać bez przysłowiowego już prania brudów. Czy oświadczenie małżonka daje mi gwarancję, że również w przyszłości nie będzie występował wobec mnie z roszczeniami alimentacyjnymi?

Jako człowiek ciągle wierzę ludziom i gdyby to mnie dotyczył ten problem, pewnie zaufałabym…

Ponieważ jednak zwracacie się do mnie jako do adwokata, którego rady mają uchronić przed kłopotami, muszę jasno powiedzieć, że nasz system prawny nie przewiduje możliwości skutecznego zrzeczenia się prawa do alimentów na przyszłość.

Powyższe rozwiązanie jest wynikiem celu alimentacji, która ma wspierać osoby, które bez swej winy znalazły się w trudnym położeniu materialnym. Takich sytuacji nie da się przewidzieć, dlatego nie można skutecznie zrezygnować z ochrony alimentacyjnej na przyszłość.

Pamiętajmy jednak, że po rozwiązaniu małżeństwa przez rozwód bez orzekania o winie stron, parasol ochronny w postaci możliwości wystąpienia o alimenty jest rozpostarty przez 5 lat. Tylko w wyjątkowych sytuacjach (np. ciężka choroba) obowiązek alimentacyjny może zostać przedłużony.

Nie jest w niedostatku ktoś, kto sam zrezygnował z pracy, albo nie podejmuje zatrudnienia zgodnie ze swoimi możliwościami.

Jeżeli w chwili orzekania rozwodu małżonek osiąga dochody, które pozwalają mu na zaspokojenie swoich potrzeb i oświadcza, że nie domaga się alimentów, w jego życiu musiałyby zajść duże zmiany, aby w jakiś czas potem mógł uzyskać alimenty w sądzie rejonowym.

Z drugiej jednak strony osobiście składałam takie pozwy i wygrywałam sprawy.

Prosta odpowiedź na pytanie Czytelnika jest jednoznaczna i brzmi ,,nie”.

Niestety, podjęcie decyzji, czy zaryzykować i zaufać nie będzie już takie proste.

W dodatku każdy musi musi zrobić to sam.

Zaspokajanie potrzeb rodziny

Grażyna Tomanek        10 stycznia 2016        Komentarze (4)

Rozpocznę od przeproszenia wszystkich Tych, którzy nie doczekali się odpowiedzi na swoje pytania zawarte w komentarzach. Niestety liczba takich komentarzy jest zbyt duża, abym mogła na nie odpowiedzieć bez porzucenia mojej praktyki adwokackiej.

Nie oznacza to jednak, że Wasze komentarze nie mają sensu 🙂

Po pierwsze staram się pomagać tym, którzy potrzebują tego najbardziej, po drugie Wasze pytania są nieocenioną inspiracją dla tematów, którymi później się zajmuję.

Dzisiejszy temat wywołał Adam pytając, czy korzystniej jest wnieść pozew o alimenty czy o przyczynianie się do zaspokajania potrzeb rodziny.

No cóż, jak zwykle zależy to od konkretnej sytuacji.

Musisz pamiętać, że ,,rodzina” to nie tylko małżonkowie i wspólne dzieci. Rodzinę mogą tworzyć również dzieci z poprzedniego małżeństwa (oczywiście przy uwzględnieniu obowiązku alimentacyjnego jaki obciąża ich rodziców), dzieci dorosłe aczkolwiek niesamodzielne (koniecznie przeczytaj to), a w wyjątkowych przypadkach nawet inne osoby. Przypominam sobie sytuację, gdy mąż pozostawił bez środków do życia żonę, dziecko oraz swojego niedołężnego ojca, którym żona nadal się opiekowała. W pewnych sytuacjach trudno jest oddzielić wydatki na każdego z członków rodziny i wówczas zasądzenie jednej kwoty na całą rodzinę  jest praktyczniejsze.

Zabezpieczenie potrzeb rodziny w procesie rozwodowym możliwe jest tylko na podstawie przepisów o zabezpieczeniu roszczeń alimentacyjnych (art. 445 kodeksu postępowania cywilnego) czyli wyłącznie na czas toczącego się postępowania (temat zabezpieczenia roszczeń poruszałam jakiś czas temu, możesz do niego wrócić tutaj).

Dlaczego?

Z przyczyn oczywistych, ponieważ po rozwiązaniu małżeństwa przestajecie być małżonkami, zatem nie możecie liczyć na uprawnienia jakie przysługują małżonkom na podstawie  artykułu 27 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Również po orzeczeniu separacji nie można dochodzić tego roszczenia.

Po rozwiązaniu małżeństwa (lub w wyroku rozwodowym) możesz natomiast uzyskać na siebie alimenty od byłego małżonka jeżeli pozwala na to przepis artykułu 60 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.

A co w sytuacji gdy nie toczy się sprawa rozwodowa, ale żyjecie w rozłączeniu?

Faktyczna separacja nie jest przeszkodą dla zobowiązania małżonka do przyczyniania się do zaspokajania potrzeb rodziny. Gdyby tak było, ,,wystarczyłoby” porzucić rodzinę aby uwolnić się od zobowiązań wobec żony/męża.

Są jednak sytuacje, gdy sąd może oddalić roszczenie z uwagi na zasady współżycia społecznego.

Spieszę z przykładami:

– żona odeszła od męża i związała się z innym mężczyzną ale domaga się ,,dofinansowania” lub

– małżonkowie pomimo zawarcia związku małżeńskiego nigdy nie podjęli wspólnego pożycia albo ich pożycie było bardzo krótkie i trudno mówić o założeniu rodziny.

Najogólniej rzecz ujmując, zasady współżycia społecznego z reguły odpowiadają naszemu poczuciu przyzwoitości, które podpowiada nam, że coś jest nie w porządku z takim żądaniem.

Powyższych dywagacji nie odnoś do alimentów na rzecz dzieci, one mają do nich prawo bez względu na to czy rodzice żyją pod jednym dachem, w separacji czy może są po rozwodzie.