Zmiany w 500 plus

Grażyna Tomanek        27 lipca 2016        Komentarze (2)

Jest blady świt, a przede mną piętrzy się stos akt, którymi muszę się zająć jeśli chcę spokojnie wyjechać na krótki urlop. Bez literackiego wstępu przejdę zatem do sedna sprawy.

Wczoraj Prezydent podpisał ustawę zmieniającą kodeks rodzinny i opiekuńczy, zgodnie z którą pobieranie świadczenia 500 plus nie może wpływać na wysokość alimentów (art. 135 § 3 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego).

Zmieniono też przepisy postępowania cywilnego (art. 833 § 6,7 kodeksu postępowania cywilnego) dzięki czemu świadczenia 500 plus nie podlegają egzekucji komorniczej z rachunku bankowego.

Zainteresowani będą mogli założyć specjalne bezpłatne subkonta wolne od zajęć komorniczych (w bankach, które zdecydują się wprowadzić taką usługę), na które wpływać będą powyższe świadczenia. Takie rozwiązanie ma na celu uniknięcie ,,omyłkowego” (cytat z informacji umieszczonej na stronie Prezydenta RP) zajęcia przez komornika pieniędzy pochodzących z 500 plus.

Przepisy wejdą w życie w ciągu 14 dni od ich opublikowania (co na chwilę pisania tych słów jeszcze nie nastąpiło).

Jak nie dać się oszukać

Grażyna Tomanek        14 lipca 2016        Komentarze (9)

Ten artykuł plątał mi się po głowie od dawna. Szczególnie  chęć poruszenia tematu pojawiała się za każdym razem, gdy spotykałam się z opłakanymi skutkami pseudo pomocy prawnej. Potem pojawiały się ważniejsze sprawy, ale wczoraj znów trafiła do mnie ofiara ,,kancelarii prawnej” i przyzwoitość nakazuje zabrać głos w tej sprawie.

Ale o co chodzi…:-)

Chodzi o to, żebyście drodzy Państwo kierowali się do właściwych osób po pomoc i abyście zwracali uwagę, czy prawnik który udziela Wam rad jest adwokatem albo radcą prawny, a może czy w ogóle jest prawnikiem.

Konkurencja w naszym zawodzie jest tak ogromna, że gdzie nie rzucisz kamieniem tam trafisz w kancelarię adwokacką (albo radcowską), a pomimo tego  ludzie ciągle trafiają kulą w płot czyli… w ,,kancelarie prawne”.

Na czym polega różnica i czy jest ona istotna?

Adwokat lub radca prawny to prawnik, który może reprezentować Cię w sądzie (ubrany w śmieszną togę). Nikt inny nie pójdzie z Tobą na salę sądową, bo nie ma takiego prawa. To ma znaczenie, jeżeli zależy Ci na tym aby zlecić sprawę i mieć przy sobie pełnomocnika na sali rozpraw.

Jeżeli ktoś posiada tytuł radcy prawnego lub adwokata to z całą pewnością z niego korzysta i umieści go w nazwie kancelarii. Żaden adwokat nie będzie chował się pod nazwami: kancelaria prawna, kancelaria doradcy prawno-podatkowego, kancelaria prawno-detektywistyczna itp. itd. Człowiek, z którym rozmawiasz w takiej kancelarii prawdopodobnie nigdy nie był na sali sądowej w charakterze pełnomocnika, a jego porady na temat Twojego procesu np. rozwodowego są niewiele warte. Co Cię czeka gdy skorzystasz z jego usług? Oto kilka przykładów wyjętych z życia moich klientów.

,,Prawnik” przygotował pismo procesowe i obiecał, że wszytko sam załatwi. Do sądu oczywiście nie poszedł, klientka (zgodnie z jego zaleceniem) też nie, a na rozprawie zapadł niekorzystny wyrok. Dopiero po kilku miesiącach, kiedy nie było już możliwości odwołania, klientka odkryła, że przegrała sprawę. Prawnik od tego czasu nie odbiera telefonów.

Drugi przypadek nie jest może tak tragiczny, ale mało komfortowy dla klienta. Pani przyjmująca w kancelarii detektywistyczno-prawnej omawiała  z klientem szczegółowo sprawę rozwodową, dała nawet do podpisania pełnomocnictwo, ale na rozprawie oczywiście się nie pojawiła.W sądzie zjawił się co prawda radca prawny, któremu kancelaria zleciła tą usługę, szkoda tylko, ze klient nie miał możliwości wcześniejszego porozmawiania z nim  a po rozprawie więcej go nie zobaczył. Wnioski dowodowe zawarte w piśmie przygotowanym przez kancelarię były tak absurdalne, że nie miały szans zostać uwzględnione przez sąd.

Jeszcze inny ,,doradca”, który ,,zaocznie” brał udział w sprawie powiedział klientce, że nie może egzekwować postanowienia zabezpieczającego alimenty!

Wiem, że wielu patałachów zdarza się również wśród ,,profesjonalnych pełnomocników”, ale wierzcie mi, kiedy klienci opowiadają o swoich doświadczeniach z dotychczasowym ,,prawnikiem” od razu wyczuwam, kiedy chodzi o doradców – ich osiągnięcia przekraczają granice przyzwoitości.

Nieuczciwość polega na tym, że żaden z ,,doradców”  nie uprzedził klienta, że nie jest adwokatem/radcą prawnym i bez skrępowania posługiwał się tytułem ,,mecenas”. Gdyby  farmaceuta mówił o sobie doktor też czulibyście się oszukani.

Według przepisów błędy pełnomocnika (lub pokątnego doradcy) obciążają stronę, tak więc nie możesz przed sądem usprawiedliwiać się tym, że ,,nie wiedziałeś” lub ,,prawnik tak mi doradził”.

Oczywiście, może się zdarzyć, że siostrzeniec studiujący prawo udzieli trafnej porady… wszystko może się zdarzyć, ale po co ryzykować?  Sprawdziłam i zapewniam, że usługi tych państwa bynajmniej nie są konkurencyjne, więc na pewno nie warto.

Jeżeli masz wątpliwości zapytaj czy mecenas jest wpisany na listę adwokatów w okręgowej radzie adwokackiej lub radców prawnych w izbie radców prawnych. Nie ma się czego wstydzić, dajesz sygnał, że dbasz o swoje prawa i tak trzymaj.

Ile kosztują mediacje

Grażyna Tomanek        30 czerwca 2016        Komentarze (0)

Jutro tj. 01 lipca 2016 roku wchodzi w życie rozporządzenie w sprawie wysokości opłat za przeprowadzenie mediacji.

W sprawach rozwodowych za pierwsze spotkanie u mediatora stawka wynosi 150,00 złotych, a za każde następne – 100,00 złotych. Maksymalnie (bez względu na ilość spotkań) koszty mediacji nie mogą przekroczyć 450,00 złotych.

Czy warto?

Uważam, że tak; chociażby dlatego, że w ramach mediacji możemy ustalić m.in. wysokość alimentów.

Spróbuj sam skalkulować, po ilu miesiącach wydatek na mediacje może się zwrócić.

Jak wyglądają mediacje możesz przeczytać tutaj.

Eksmisja współmałżonka

Grażyna Tomanek        28 czerwca 2016        Komentarze (0)

Nie odkryję Ameryki stwierdzeniem, że człowiek pod wpływem presji i strachu nie funkcjonuje normalnie, traci możliwość realnej oceny zagrożenia oraz własnych praw. Z tej wiedzy niewiele wynika, bo gdy sami znajdziemy się w krytycznym położeniu nie potrafimy ,,stanąć z boku” i obiektywnie ocenić sytuacji.

Posłużę się przykładem Czytelniczki, która zadała mi dramatyczne pytanie: ,,Czy mam prawo mieszkać z naszym 2 miesięcznym dzieckiem w mieszkaniu męża mimo, że on chce abyśmy się wyprowadzili?”

Odpowiedź może być tylko jedna: oczywiście, że tak.

Małżonkowie mają obowiązek współdziałania dla dobra rodziny, którą założyli. Jednym z obowiązków małżonków jest zapewnienie rodzinie mieszkania. Oznacza to, że jako żona masz prawo korzystać z mieszkania męża, takie samo prawo ma Wasze dziecko. Z całą pewnością dopóki jesteście małżeństwem mąż nie uzyska  orzeczenia sądowego, które nakazywałoby Ci opuszczenie mieszkania (zakładam, że nie  pijesz na umór i nie urządzasz burd w mieszkaniu, a zamieszkiwanie z Tobą nie zagraża dobru dziecka i rodziny).

Oczywiście nie można wykluczyć sytuacji, że mąż po prostu wymieni zamki i uniemożliwi Ci wejście do mieszkania. W takiej sytuacji powinnaś po prostu wezwać policję. Niewykluczone, że prokurator oceni zachowanie męża  jako znęcanie się i zostanie przeciwko niemu wszczęte postępowanie karne.

Możesz też wystąpić do sądu z pozwem o ochronę naruszonego posiadania (tzw. powództwo posesoryjne). Postępowanie sądowe w takiej sprawie powinno trwać w miarę krótko, jednak koniecznie napisz w pozwie, że żądasz wydania postanowienia zabezpieczającego, na mocy którego będziesz mogła wrócić do mieszkania.

Jeżeli sprawa rozwodowa jest już w toku wystąp z żądaniem uregulowania sposobu korzystania z mieszkania. W wyroku rozwodowym sąd określi, z którego pokoju masz prawo korzystać Ty,a z którego mąż.

Niestety, po rozwodzie mąż będzie mógł wystąpić z pozwem o eksmisję i prawdopodobnie uzyska korzystny dla siebie wyrok, ale do tego daleka droga.

Gdybyś wcześniej wyprowadziła się dobrowolnie i musiała płacić czynsz za wynajem, wydatek ten będzie miał wpływ na wysokość alimentów na Ciebie i dziecko.

Polecam abyś zajrzała też do mojego wcześniejszego wpisu ,,Żona na bruku”.

Opieka naprzemienna

Grażyna Tomanek        15 maja 2016        Komentarze (1)

Wspólne sprawowanie władzy rodzicielskiej, plan wychowawczy, opieka naprzemienna – każde z tych pojęć ma odmienne znaczenie i nie mogą być używane zamiennie, dlatego postaram się wyjaśnić na czym polegają różnice między nimi.

Wspólne sprawowanie władzy rodzicielskiej  to stosunkowa nowość wprowadzona w sierpniu 2015r., nie pozbawia ani nie ogranicza żadnemu z rodziców władzy rodzicielskiej. Rodzice powinni wspólnie decydować o sprawach związanych z wychowaniem dziecka. Powierzając władzę rodzicielską obojgu rodzicom sąd ustala miejsce zamieszkania dziecka  u jednego z nich oraz reguluje kontakty.

Nadal stosowane jest rozwiązanie polegające na powierzeniu władzy rodzicielskiej jednemu z rodziców z jednoczesnym ograniczeniem władzy drugiemu do prawa współdecydowania o istotnych sprawach dziecka.To ostatnie rozwiązanie znajdzie zastosowanie gdy jeden z rodziców nie bierze (z różnych względów) na co dzień udziału w wychowaniu dziecka lub skonfliktowanie rodziców jest tak duże, że ich porozumienie nie jest możliwe. Rodzic, któremu władzę ograniczono nadal ma prawo decydowania m.in. o takich sprawach jak wybór szkoły (jeśli to nie jest szkoła rejonowa), wybór sposobu leczenia, wyjazd za granicę, wyrobienie paszportu.

Plan wychowawczy czyli pisemne porozumienie rodziców o sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywaniu kontaktów z dzieckiem.Prawo nie przewiduje szczególnej formy ani wzoru jakim porozumienie miałoby odpowiadać. Plan wychowawczy powinien regulować najważniejsze kwestie związane ze sprawowaniem opieki nad dzieckiem: miejsce zamieszkania, częstotliwość kontaktów, wysokość alimentów. Pisemne porozumienie może regulować również inne kwestie, które rodzice uznają za istotne. Często plan powstaje we współpracy z adwokatem lub mediatorem ale może też być efektem samodzielnej pracy rodziców.

Jeżeli rodzice decydują się na sprawowanie opieki naprzemiennej, plan wychowawczy powinien określać zasady sprawowania tej opieki, szczególnie okres, jaki dziecko będzie spędzało u każdego z nich.

Opieka naprzemienna – opieka sprawowana przez rodziców, którzy tak postanowili w stworzonym przez siebie planie wychowawczym w sytuacji gdy władza rodzicielska przysługuje każdemu z nich (żaden z rodziców nie ma ograniczonej władzy rodzicielskiej). Niestety, próżno szukać definicji opieki naprzemiennej w kodeksie rodzinnym. Ustawodawca dopuszcza stosowanie opieki naprzemiennej, ale nie definiuje jej podstawowych zasad. Moim zdaniem jest możliwa wyłącznie w przypadku pisemnego porozumienia rodziców i nie może być ,,narzucona” wyrokiem sądu, gdy jeden z rodziców nie wyraża zgody na taki sposób wychowywania dziecka.

Brak konkretnych uregulowań doprowadził do sytuacji, w której opieka naprzemienna jest często mylona ze wspólnym sprawowaniem władzy rodzicielskiej, a to nie jest to samo.