Jak odzyskać rzeczy od byłego?

Grażyna Tomanek        21 sierpnia 2018        Komentarze (0)

Wymienione zamki w drzwiach…tak często zaczyna się koniec.

Koniec małżeństwa, ale żyć trzeba i korzystać ze swoich rzeczy też.

Nie mówię o podziale nieruchomości, oszczędności itd., ale o podstawowych sprzętach (może dokumentach), które są nam potrzebne do normalnego funkcjonowania.

Zgodnie ze zdrowym rozsądkiem najpierw powinieneś spróbować ,,po dobroci”, ale co jeśli ten sposób nie poskutkuje? Wiadomo, że podział majątku jest możliwy dopiero po rozwodzie. Dodatkowo może toczyć się bardzo długo, a Ty potrzebujesz swoich rzeczy od zaraz.

Co zrobić gdy nie masz możliwości zabrania swoich rzeczy z mieszkania?

Jeżeli wniosłeś już sprawę o rozwód a nawet wówczas gdy zrobił to Twój mąż/żona, możesz wystąpić z wnioskiem o zabezpieczenie.

W ramach toczącego się postępowania o rozwód sąd może wydawać różne postępowania zabezpieczające, które regulują stosunki między małżonkami do czasu wydania (uprawomocnienia) wyroku rozwodowego. Najczęściej w ten sposób regulowane są kwestie związane z alimentami, władzą rodzicielską i kontakty z dziećmi.

Pisałam o tym tu.

Jest jednak możliwość, o której nie wszyscy pamiętają, a która wynika z przepisu art. 756 kpc. W sprawach o rozwód, o separację oraz o unieważnienie małżeństwa, sąd może również orzec o wydaniu potrzebnych przedmiotów małżonkowi opuszczającemu mieszkanie.

Jeśli zatem małżonek nie chce wydać Ci z mieszkania przedmiotów, które są niezbędne dla funkcjonowania, możesz wystąpić z wnioskiem o wydanie stosownego postanowienia. Taki wniosek może zostać zawarty w pozwie lub w późniejszym piśmie procesowym. Przedmioty, które chcesz odzyskać należy opisać np. lodówka Amica. Bez znaczenia jest, czy rzeczy na których Ci zależy, stanowią majątek osobisty czy wspólny.

Przed wydaniem postanowienia sąd powinien wyznaczyć rozprawę, aby rozwiać ewentualne wątpliwości odnośnie wydania przedmiotów.

Warto pamiętać, że zgodnie z przepisem art. 757 kpc zabezpieczenie upada po upływie 2 miesięcy od uprawomocnienia się wyroku rozwodowego. Jeżeli do tego czasu nie odebrałeś rzeczy z mieszkania, w późniejszym terminie nie będziesz mógł skutecznie egzekwować swoich praw.

Eksmisja w rozwodzie

Grażyna Tomanek        22 lipca 2018        Komentarze (1)

Jakiś czas temu zgłosiła się do mnie klientka, której małżeństwo rozpadło się z powodu uzależnienia męża od alkoholu i narkotyków.

Będąc ,,pod wpływem” mąż demolował mieszkanie, wyrzucał z siebie wyzwiska i groźby, a nawet szantażował popełnieniem samobójstwa. Świadkiem tych scen były dzieci, których przeżycia sami możecie sobie wyobrazić.

Należało zdecydować, jaka opcja rozwodu będzie w tej sytuacji najkorzystniejsza.

Klientka była wykończona sytuacją domową, dlatego optowała za rozwodem bez orzekania o winie, mając nadzieję na szybkie zakończenie procesu.

Moje doświadczenie wskazywało, że osoba uzależniona często nie wyraża zgody na rozwód, nie czuje się w ogóle winna za rozkład pożycia, a w najgorszych przypadkach wnosi o oddalenie powództwa. W takiej sytuacji propozycja rozwodu bez orzekania o winie jest zwykłą stratą czasu. Przekonałam Klientkę, aby złożyć pozew o rozwód z ustaleniem winy pozwanego oraz wnioskiem o orzeczenie jego eksmisji.

Klientka nie miała problemu ze wskazaniem dowodów na winę męża oraz jego zachowanie w domu (zeznania świadków, notatki policji, informacje z izby wytrzeźwień).

Z wywiadu kuratora wynikało z kolei, że największym marzeniem dzieci jest posiadanie spokojnego domu.

Ostatecznie winę pozwanego udało się wykazać po przeprowadzeniu czterech rozpraw. Równocześnie orzeczono jego eksmisję. To drugie było najważniejszym osiągnięciem bo gwarantowało natychmiastowy spokój całej rodzinie.

Oczywiście orzeczenie eksmisji w wyroku rozwodowym nie jest rutynowym rozstrzygnięciem; jest ono możliwe tylko w wyjątkowych sytuacjach jeśli małżonek swym rażąco nagannym postępowaniem uniemożliwia wspólne zamieszkiwanie. Nie jest możliwa eksmisja, jeżeli mieszkanie stanowi majątek osobisty małżonka, którego chcemy wyeksmitować. Można natomiast eksmitować z lokalu, który stanowi współwłasność małżeńską lub majątek osobisty żądającego eksmisji, a nawet osób trzecich (np. rodziców). Możliwe jest orzeczenie eksmisji z mieszkania, które jest przedmiotem najmu lub jest mieszkaniem spółdzielczym.

Orzeczenie eksmisji w wyroku rozwodowym nie jest równoznaczne z podziałem majątku. Jeżeli np. mieszkanie stanowiło współwłasność małżonków, eksmitowany mąż będzie mógł po rozwodzie (pomimo orzeczonej eksmisji) domagać się spłaty swojej swojego udziału w nieruchomości. Moja Klientka miała tego świadomość, jednak najważniejsze dla niej było to, że nie będzie musiała mieszkać pod jednym dachem z byłym mężem przez cały czas postępowania o podział majątku (w praktyce: przez parę lat).

W tym przypadku decyzja o ustalaniu winy i żądaniu eksmisji była strzałem w dziesiątkę i potwierdziła teorię, że warto walczyć o swoje prawa.

Jak (nie)ubierać się do sądu

Grażyna Tomanek        20 czerwca 2018        Komentarze (1)

Dzisiaj w trybie ekspresowym, bo czas nagli. Czas czyli lato i upały. Lojalnie uprzedzam, że jeżeli zdarzy Ci się czytać ten wpis w czasie, gdy temperatura otoczenia spadnie poniżej 18 stopni, możesz spokojnie go pominąć (chyba że należysz do klubu morsów i obnażanie się zimową porą nie jest Ci obce).

Temat uważam za naglący ponieważ upały dają się we znaki i każdy stara się na swój sposób ich uniknąć. Ci, którzy walczą z upałem zrzucając niepotrzebne części garderoby powinni pamiętać, że ten sposób nie jest najlepszym rozwiązaniem podczas rozprawy rozwodowej (jak i każdej innej). Miej na względzie przysłowie, że jak cię widzą, tak cię piszą. Na pewno chcesz zrobić dobre wrażenie na sądzie, aby przekonać go do swoich racji i argumentów, dlatego ważne jest, abyś nie zaprzepaścił tej możliwości z powodu tak błahego jak strój.

Nie, nie będę konkurować z blogami modowymi, chcę jedynie napisać jak NIE ubierać się do sądu – za żadne skarby świata i pod żadnym pozorem.

Przykładów nie będę wymyślać, tylko posłużę się tymi, które miałam, niestety, okazję zobaczyć na korytarzach sądowych w porze letniej.

Na pierwszym miejscu TOP obciachowej listy przebojów plasują się krótkie spodenki i szorty. Zgodnie z tendencją gender przykrótkie nogawki odsłaniają nogi zarówno męskie jak i damskie. Czy kogoś zdziwi, że kobieta rozwodzi się mężczyzna, który nie wyrósł z krótkich spodenek?

Spodnie owe bywają zestawiane z podkoszulkami lub topami na ramiączkach (często gęsto odsłaniającymi również pół pleców). Nawet jeżeli te plecy, ramiona czy klaty są całkiem całkiem, to nie obnażaj ich w sądzie bo możesz narazić się na podejrzenie, że robisz to zawsze i wszędzie co nie sprzyja (z reguły) wierności.

Zdarza się, że na salę sądową wkraczają również japonki – te na nogach – lub inne plastikowe klapki kąpielowe przy akompaniamencie swojego ,,flip flap’’ i skupiają na sobie uwagę wszystkich obecnych na sali. Frywolność buduje przekaz ,,mam w nosie zasady”, a przecież w procesie rozwodowym chcesz wykazać coś z goła (ach, ta golizna) odwrotnego.

Osobiście uważam, że strażnik sądowy powinien sprawdzać nie tylko zawartość toreb, ale i stosowność ubioru petentów, tak byłoby lepiej dla wielu z nich.

Kreując swój ,,look’’ na rozprawę sądową pamiętaj, że im mniej… widać, tym lepiej.

Strój do sądu powinien być po prostu przyzwoity, a kreacje plażowe takie nie są.

Jeżeli nie wiesz, co na siebie włożyć, wybierz błękitną koszulę i spodnie (klasyczne) lub spódnicę. Błękit wzbudza zaufanie i sympatię (dlatego jest wykorzystywany w kampaniach wyborczych).

Jeżeli możesz, poproś również swoich świadków, aby zastosowali się do powyższych wskazówek, wszak zależy Ci na tym by byli dla sądu wiarygodni.

Walkę z upałem pozostaw klimatyzacji, która działa w większości sądów.

Krajowy Rejestr Zadłużonych

Grażyna Tomanek        30 maja 2018        Komentarze (0)

Przeglądanie stron resortowych jest źródłem naprawdę ciekawych wiadomości i pozwala orientować się w nowościach, jakie mogą zaskoczyć moich klientów. Dzisiaj Ministerstwo Sprawiedliwości umieściło wpis na swojej stronie o nowym ,,bacie” na dłużników alimentacyjnych. Ministerstwo zakłada, że ów bat czyli Krajowy Rejestr Zadłużonych zacznie wymierzać sprawiedliwość w lutym 2019 roku.

W odróżnieniu od trudno dostępnego Rejestru Dłużników Niewypłacalnych, Krajowy Rejestr Zadłużonych ma być  rejestrem ogólnie dostępnym w internecie. Klik i wiesz wszystko.

Jak pisze Ministerstwo, przyjemności trafienia do rejestru zaznają osoby, których zadłużenie odpowiada 3 ratom alimentacyjnym.

Po przeczytaniu tego newsa zaczęłam się zastanawiać, czy to coś zmieni?

Obowiązują już przecież przepisy karne, które za takie same zaległości kierują na ławę oskarżonych (możesz o nich przeczytać tutaj). Wobec dużej ilości dłużników groźba wyroku karnego działa wystarczająco skutecznie. Umieszczenie na liście dłużników na pewno nie ułatwi uzyskania kredytu. Tylko czy tzw. alimenciarz, który unika legalnej pracy jak ognia, miałby jakiekolwiek szanse na kredyt bez rejestru? Wątpię.

Bardziej wierzę, że prowadzący działalność  gospodarczą, która ,,nie przynosi żadnych dochodów” może obawiać się, że  po umieszczeniu w rejestrze, straci wiarygodność wśród kontrahentów. Może też się zdarzyć,  że po prostu będzie mu wstyd przed sąsiadami w takim rejestrze figurować.

W tym miejscu sugestia dla sąsiadów: w obliczu rosnącej liczby rejestrów dostępnych w internecie wykładanie wygodnych poduszek na parapecie jest mało efektywne i należy je przenieść przed komputer:-)

Ale czytam dalej stronę Ministerstwa i natrafiam na ciekawą wzmiankę, że Krajowy Rejestr Zadłużonych ma być częścią europejskiego systemu rejestrów upadłości krajów Unii Europejskiej. Oznacza to oczywiście, że dane dłużnika umieszczone w polskim rejestrze pojawią się na odpowiednich stronach we wszystkich krajach Unii i we wszystkich językach, jakimi Europejczycy się posługują! Może być nieprzyjemne, tym bardziej, że usunięcie informacji z rejestru nastąpi dopiero po siedmiu latach.

Jeśli ktoś zastanawia się, jak może trafić na czarną listę rejestru, spieszę z odpowiedzią: wpisu dokonuje komornik prowadzący egzekucję lub organ wypłacający alimenty w razie bezskuteczności egzekucji.

To wszystko o czym napisałam, to tylko projekt, ale w najbliższych dniach trafi pod obrady Sejmu, a potem stanie się  rzeczywistością.

Wysokość alimentów

Grażyna Tomanek        17 marca 2018        Komentarze (1)

Ministerstwo sprawiedliwości przygotowało projekt zmian kodeksu rodzinnego, który wprowadza pojęcie alimentów natychmiastowych. Wysokość alimentów będzie ustalana na podstawie kwoty przeliczeniowej. W zależności od liczby posiadanych dzieci  zasądzane będą alimenty minimalne.

Wysokość alimentów po reformie to: 460 złotych na jedno dziecko, 840 złotych na dwoje dzieci, a 1140 złotych – na troje.

Zasądzenie alimentów według powyższych stawek nie wyklucza możliwości dochodzenia wyższych świadczeń, co polecam szczególnie, gdy dochody pozwanego na to pozwalają. Średnie alimenty zasądzane w 2017 roku wynosiły 590 złotych, a więc były wyższe, niż te wynikające z ministerialnej tabeli.

Według informacji podanych na stronie ministerstwa od  ,,alimentów natychmiastowych” będzie można się odwołać, co rozumiem w ten sposób, że w wyniku odwołania alimenty mogą zostać również pomniejszone.

Kwota przeliczeniowa, na podstawie której będą ustalane alimenty, będzie ogłaszana co roku, a jej wysokość uzależniona będzie  m.in. od minimalnego wynagrodzenia netto i współczynnika dzietności.

Nowością będzie automatyczne wygasanie obowiązku alimentacyjnego po ukończeniu 25 roku życia. Obecnie, aby uchylić alimenty należy wystąpić z odpowiednim pozwem do sądu (o problemach z tym związanych przeczytasz we wpisie pt. Uchylenie alimentów na dorosłe dziecko).