Baju baj królewno

Grażyna Tomanek        15 września 2014        5 komentarzy

W pewnym królestwie, nie tak odległym, w czasach nie całkiem dawnych, przyszła na świat mała królewna.

Szczerze powiedziawszy kronikarze mogliby mieć problem z ustaleniem królewskiego pochodzenia dziewczynki, ja jednak jestem przekonana, że była królewną.

Skąd ta pewność?

Ponieważ rodzice od pierwszego dnia mówili o niej ,,nasza królewna”, a przecież nikt od rodziców nie wie lepiej kim jest ich dziecko.

Królewna rosła szczęśliwie a król i królowa prześcigali się w spełnianiu jej zachcianek. Tata nosił na rękach, mama ubierała w piękne sukienki, tata uczył jeździć na rowerku, mama czytała bajki na dobranoc. Słodko, prawda?

Jak w każdej bajce, tak i w tej, pojawiły się w końcu złe duchy.

Nie wiadomo czy to za ich sprawą, czy może z innej przyczyny rodzice królewny zapadli na straszne choroby, na które królewscy medycy (ani ci z NFZ-u) nie mogli znaleźć żadnego lekarstwa.

Serca króla i królowej zaczęły usychać, a dokładniej usychały te połówki, którymi kochali się nawzajem.

Potem rodzice królewny zachorowali na oczy: widzieli u siebie tylko złe rzeczy, mimo że bardzo się starali, nie mogli dojrzeć u siebie niczego dobrego.

Z oczu zaraza przeszła na uszy: para królewska nie słyszała się nawzajem. Królowa próbowała głośno krzyczeć, aby król słyszał co do niego mówi, niestety bezskutecznie. Wrzaski króla tez nie przynosiły efektu.

Pewnego dnia, gdy król był na polowaniu (król codziennie polował na pieniądze), królowa uciekła z zamku zabierając ze sobą królewnę.

Król biegał po komnatach, wołał żonę i córeczkę ale jak to w bajkach bywa, odpowiadało mu tylko echo.

Królowa tymczasem wynajęła komnatę na sąsiednim zamku.

Już następnego dnia chciwy właściciel zamku zażądał pieniędzy za wynajem. Na nic zdały się lamenty, że komnata jest ciemna, zimna a za balią w łazience wyrósł grzyb.

Do drzwi zapukał też piekarz z prośbą o zapłatę za bułeczki, a potem rzeźnik, szewc i krawiec.

Cóż było czynić.

Królewna została sama w obcej komnacie, a królowa udała się na pieniążkopolowanie (a pieniądze w tej okolicy były bardzo złośliwe: im bardziej się za nimi goniło, tym szybciej uciekały; można było tak za nimi bezskutecznie biegać całe życie).

Królowa biegała więc za pieniążkami, a królewna siedziała sama w domu.

Tymczasem król postanowił rozpocząć poszukiwania córki. Wyznaczył nawet nagrodę za jej odnalezienie.

Gdy wieść o tym dotarła do królowej, ta postanowiła ukryć królewnę bardzo głęboko… albo bardzo wysoko… albo bardzo daleko… byleby tylko król jej nie odnalazł.

Pod osłoną ciemnej jak smoła nocy królowa zawiozła królewnę za siedem gór, siedem rzek, tam gdzie nie dochodzą autostrady i gdzie król nie dojedzie w jeden dzień.

Tam, na końcu świata królowa oddała królewnę pod opiekę swojej starej matki.

Król dowiedział się w końcu, gdzie żona ukryła córkę, jednak zabrakło mu odwagi, by stawić czoła żonie i teściowej (jak ojcom Jasia i Małgosi i Śnieżki). Przyjeżdżał do królewny z wizytami dwa razy w miesiącu.

Biedna królewna, nie rozumiała dlaczego został odtrącona, dlaczego nie może być z mamą ani z tatą.

Królewna tęskniła za dawnym pałacem, za koleżankami z podwórka, nawet za niedobrą Zosią, która zabierała jej zabawki w piaskownicy. Tęskniła za wszystkim i z dnia na dzień robiła się coraz smutniejsza i smutniejsza.

Kiedy czara smutku wypełniła się po brzegi, królewna stała się nieznośna i niegrzeczna. Nauczyła się też cennej sztuki manipulacji rodzicami.

Pewnie za kilka lat nikt już nie będzie pamiętał, jaka była kiedyś słodka i szczęśliwa.

Ta opowieść nie jest bajką, dlatego nie pojawił się w niej ani szlachetny rycerz na koniu ani wesołe krasnoludki, a zbieżność osób i wydarzeń nie jest przypadkowa.

 Miłych snów Królewno.

{ 5 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Karolina Wrzesień 16, 2014 o 12:52

Niesamowite opowiadanie Pani Mecenas, niesamowicie sugestywne… jeśli Pani pozwoli przekażę Mamie do szkoły – jest pedagogiem, by uświadomić niektórym Rodzicom, jakimi są Królami i Królowymi …

Odpowiedz

Grażyna Tomanek Wrzesień 16, 2014 o 18:45

Cieszę się, że zdołałam przykuć czyjąś uwagę. Nie ukrywam, że jako początkujący ,, bloger” jestem łasa na pozytywne komentarze. Bardzo dziękuję za wsparcie i pozdrawiam.

Odpowiedz

Jarek Maj 7, 2015 o 21:51

Z doświadczenia życiowego, w zakończeniu brakuje mi tylko, że królowa zasiadła na internecie szukając nowego króla i testując kolejnych kandydatów długo i wytrwale, a mała słodka królewna pod „opieką” wiedźmy, przepraszam matki królewskiej małżonki podupadła na zdrowiu zarówno fizycznym jak i psychicznym, przestała pobierać nauki wszelakie, a czas spędzała przed magicznym pudłem opowiadającym bajki o wielkiej miłości w odcinkach.

Odpowiedz

Grażyna Tomanek Maj 8, 2015 o 13:07

Dziękuję za dalszy ciąg historii, baaardzo mi się spodobał, więc podzieliłam się z nim Czytelnikami. Pozdrawiam

Odpowiedz

Marcinus Grudzień 5, 2016 o 13:31

Z doświadczenia życiowego znam podobną bajkę ale trochę szczegółami się rózniła.

Król z racji tego że chciał coraz bardziej dogodzić królewnom przebywał na polowaniach cały czas – tak że na zamku gościł jedynie nocami. Gdy tym czasem królowa znajdowała pociechę opróżniając zamkowa piwniczkę.
Wielokrotnie król prosił, błagał żeby poniechała tego procederu, jednak po kolejnym powrocie kiedy zastał królowa w piwnicy zamroczoną, zdesperowany wezwał Błękitnych Czarowników. Czarownicy przyjechali swym niebieskim rydwanem popatrzyli napisali w kajetach i pojechali. stwierdzając że skoro król nie jest zamroczony to królewna nie jest zagrożona wypadkiem. Na drugi dzień królowa z królewną wyprowadziła się do swej matki. Która ją żywi ubiera bo królowa do pracy nienawykła.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Dziękuję, że chcesz skomentować mój artykuł! Jednak jeśli szukasz pomocy w swojej sprawie to musisz wiedzieć, że moja odpowiedź ma charakter odpłatny. W tym celu skontaktuj się ze mną, korzystając z zakładki Kontakt.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: